Najlepsze w Wielkopolsce

Niesamowita Wielkopolska

Wielkopolska to niesamowita kraina. Oprócz miejsc związanych z początkami państwa jak Poznań, Gniezno, Giecz i Lednogóra, pięknymi muzeami w Kórniku i Rogalinie znajdziemy dziesiątki innych lokalizacji, które fascynują. W tym zestawieniu zebrałem takie, które zaintrygowały mnie swoją historią. Nierzadko prowadzone przez ludzi z pasją, do tego leżące poza utartymi szlakami, więc można je podziwiać w spokoju. Zapomnijmy na chwilę o takich oczywistych wyborach dla przeciętnego turysty jak zamek w Gołuchowie i pałac w Antoninie. Tutaj także pojawią się cenne zabytki, lecz nie z pierwszych stron turystycznych katalogów. Czasami będą to atrakcje, do których warto specjalnie przyjechać pomimo odległej trasy, a niekiedy tylko ciekawostka mijana po drodze. Pojawiają się wysokobudżetowe projekty, jak i skromne działania prowadzone przez hobbystów. Niesamowita Wielkopolska to pałace powstałe z ruin dzięki prywatnym mecenasom sztuki, muzea będące pod opieką państwa jak i miejsca budowane od początku do końca pod turystę. Dla każdego z nas taki katalog miejsc niezwykłych to bardzo osobista sprawa. Ich odkrywanie to chyba największa radość dla każdego podróżnika. Nie może być to także katalog zamknięty, ponieważ ciągle odkrywa się coś nowego. Kolejność niesamowitości jest zupełnie przypadkowa 🙂

Booking.com

Nowe Skalmierzyce

Nowe Skalmierzyce to miasto, które wyrosło z dawnej komory celnej utworzonej wskutek postanowień Kongresu Wiedeńskiego. Stanowi to rzadkość na mapie wielkopolskich miast, które z reguły posiadają średniowieczne korzenie. Do dzisiaj zobaczymy sporo z dawnej granicznej historii. Odwiedzając Nowe Skalmierzyce warto zatrzymać się na chwilkę na skwerze historycznym- nie będę tutaj obiektywny, ponieważ osobiście brałem udział w jego stworzeniu, lecz warto jest poświęcić chociaż kilka minut, aby zgłębić dzieje miasta na utworzonej stałej wystawie plenerowej. W zlokalizowanych obok kamienicach (ul. Kaliska 2 i 4) mieściły się wówczas budynki urzędu celnego. Granica, która niegdyś dzieliła Polaków, po dwustu latach stała się miejscem integracji, posiadając niezaprzeczalne walory edukacyjne oraz turystyczne. Na skwerze znajdują się bowiem nie tylko stylizowane na wiek XIX budki wartownicze ze strażnikami pruskim i rosyjskim, ustawiony pomiędzy nimi słup graniczny oraz plansze nawiązujące do historii miasta, ale również mini plac zabaw dla dzieci oraz elementy małej architektury służące wypoczynkowi.

Skwer historyczny „Granica”

Najważniejszym zabytkiem tego niewielkiego ośrodka jest imponujący dworzec graniczny. Autorem projektu tej neogotyckiej budowli był Friedrich Blunck, rządowy radca do spraw budownictwa. Budowę nowej linii rozpoczęto w 1904 roku, a w październiku 1909 roku nastąpiło uroczyste otwarcie dworca. Mury grubości ok. 70 cm zbudowano z czerwonej cegły oraz opasującymi gmach wstawkami z zielonej cegły opalizującej. Wnętrza były niegdyś bogato zdobione i komfortowo wyposażone. Restauracje dworcowe o podobnym standardzie można było znaleźć tylko w Berlinie albo Wiedniu. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości dworzec utracił stopniowo znaczenie. W 1924 roku obszerne pomieszczenia zamieniono na warsztaty naprawy wagonów, niszcząc przy tym ekskluzywne wnętrza. Z zawieruchy II wojny światowej dworzec wyszedł praktycznie bez szwanku w niezmienionej formie. Obecnie w części pomieszczeń znajduje się fabryka instrumentów muzycznych. We wnętrzu udostępniono także niewielką poczekalnię.

Dworzec w Nowych Skalmierzycach
Dworzec w Nowych Skalmierzycach
Dworzec w Nowych Skalmierzycach

Nojewo

Co dzieje się z dworcami kolejowymi, które nie pełnią już swojej pierwotnej funkcji? Czasami są rozbierane, innym razem znajduje się dla nich nowe przeznaczenie typu magazyn albo po prostu wystawia na sprzedaż. Ile obiektów ma szczęście trafić na pasjonatów, którzy tworzą w ich wnętrzach… muzea? Nie mam odpowiednich danych statystycznych, ale zapewne niewiele. Ile osób adaptuje dworzec na… własny dom? Pewnie też to rzadko spotykane rozwiązanie. Tutaj mamy i jedno i drugie. PKP opuściło nojewski dworzec wraz z pozostałą infrastrukturą, w tym wieżą ciśnień, około 2000 roku. Piętnaście lat później znalazł się nabywca, który uratował obiekty przed całkowitym zniszczeniem, udrożnił fragment nieczynnej linii kolejowej, sprowadził kilka wagonów oraz drezynę, zgromadził pokaźne zbiory i zaczął budować nową linię wąskotorową wraz z rozjazdami, aby móc niejako na żywym organizmie tłumaczyć funkcjonowanie kolei. Wszystko to z pasji oraz chęci dzielenia się swoją wiedzą z innymi.

Stacja Nojewo
Stacja Nojewo

Pan Tomasz Węsierski, bo o nim mowa, to chodząca skarbnica wiedzy o wszystkim, co związane jest z szeroko rozumianymi drogami żelaznymi. Placówka ta ciągle się zmienia, a prace nabierają rozpędu niczym… ekspres? No, może postępy nie są aż tak imponujące jak pędzący Shinkansen, ale doceńmy starania właściciela, bo to przede wszystkim praca własna. Jak wyczytamy na stronie Stacji: „Naszym celem jest nie tylko pokazanie piękna obiektów i historii kolei, ale i działania zmierzające do uruchomienia co najmniej w wymiarze kolejowego ruchu turystycznego przepięknej linii kolejowej Szamotuły-Miedzychód.” Miejsce, chociaż mało znane, to chyba jeden z najciekawszych kolejowych punktów na mapie Wielkopolski. Warto przy tym pamiętać, że to placówka prywatna, bez milionowych dotacji z budżetu państwa, więc na kilka niedogodności na pewno należy przymknąć oko. Stacja Nojewo nie ma jak dotąd stałych godzin funkcjonowania, warto więc wcześniej upewnić się czy w dany dzień będzie czynna. Informacji najlepiej szukać na tym profilu FB. Pociągiem tutaj nie dojedziemy, więc kierujmy się pod adres Nojewo 16- z głównej drogi w sąsiedztwie sklepu należy szukać nieutwardzonego zjazdu w stronę wieży ciśnień. Niewielki parking znajduje się na miejscu.

Stacja Nojewo
Stacja Nojewo

Popowo Stare

Budowę okazałego, barokowego pałacu zapoczątkował w 1775 roku Ignacy Szołdrski. Z uwagi na przedwczesną śmierć inwestycję kończyła jego żona Balbina z Suchorzewskich wspierana przez szwagra Jana Szołdrskiego, który był opatem Cysterskim w Przemęcie. Tutaj pojawią się także wątek miłosny, który ponoć łączył Balbinę z Janem. Ktoś wysnuł nawet legendę o tunelu powstałym dla kochanków, który miał prowadzić aż do klasztoru. Przez lata zaborów rezydencja była ogniskiem kultury i patriotyzmu. Ukrywał się tu m.in. generał Klemens Kołaczkowski, jeden z przywódców Powstania Listopadowego. Tutejszą rezydencję odwiedził ponoć sam Adam Mickiewicz podczas wojaży po Wielkopolsce.

Pałac w Popowie Starym
Pałac w Popowie Starym

Współtwórcą pałacu oraz wnętrz był prawdopodobnie znakomity architekt Ignacy Graff, który projektował w tym czasie m.in przebudowę zamku w Rydzynie. Szczęśliwie do naszych czasów zachowała się niezwykle bogata rokokowa dekoracja sztukatorska kilku pomieszczeń. Najwięcej serca i uwagi poświęcono wielkiej sali balowej zlokalizowanej na piętrze. Detale wprost „wychodzą” ze ścian, jakby chciały nam opowiedzieć swoje niesamowite historie. Zapewne działo się w tej sali, oj działo. Patrząc na medalion obnażonej kobiety można snuć różne historie… Wracając do faktów- wiadomo, że w 1826 roku z inicjatywy Albertyny z Kołaczkowskich w pałacu przeprowadzono remont, jednak szczęśliwie odbyło się to z poszanowaniem pracy Graffa. Podobnie postąpił kolejny właściciel Ksawery Speichert odnawiając w 1908 roku stolarkę. O dziwo dalsze remonty także nie zatarły dziedzictwa przodków. Nawet zarząd miejscowego PGRu był wielce litościwy dla zabytku.

Pałac w Popowie Starym

Niesamowity klimat pałacu dopełnia wyposażenie, czyli wybór starych mebli oraz detali. Wchodząc do wnętrza ma się wrażenie, jakbyśmy cofnęli się w czasie i zaraz przywitają nas dawni gospodarze. Trzeba przyznać, że to niełatwa sztuka, a odwiedziłem setki wielkopolskich rezydencji, mam więc pewne porównanie. We wnętrzu zaaranżowano niewielki hotelik z restauracją uruchamianą na specjalne okazje. Aż szkoda, że nie działa ona codziennie, ale cóż- lokalizacja na uboczu temu nie służy. Dopowiem, że pomieszczenie kuchenne także jest wyjęte żywcem z przeszłości. Widać, że ktoś włożył w uratowanie rezydencji swoje serce. Nawet nie przeszkadza fakt pewnych ubytków w dekoracji zewnętrznej, a wręcz przeciwnie- dodaje autentyczności.

Pałac w Popowie Starym

Chobienice

Dawny folwark rodziny Mielżyńskich- obecnie luksusowy hotel oraz SPA pod nazwą Ostoja Chobienice. Przykład wzorowo odremontowanego zespołu zabytków i adaptacji na hotel historyczny. Do zespołu należą XVIII- wieczna rządcówka, okazały spichrz z 2 połowy XIX wieku, gorzelnia oraz stajnie. W rządcówce mieści się elegancja restauracja a w pozostałych budynkach pokoje hotelowe, bar, basen z SPA, recepcja oraz sale konferencyjne i balowe. Cały zespół robi ogromne wrażenie dzięki pieczołowitemu remontowi oraz staranności o każdy detal. Basen mieszczący się w dawnej stajni to najpiękniejszy tego typu obiekt w Wielkopolsce. Na każdym kroku widać rękę dobrego gospodarza. Hotel jest przy tym bardzo przyjazny dla rodzin z dziećmi- mogę z całego serca polecić to miejsce na krótsze i dłuższe wycieczki jako dobra baza wypadowa w okolice WolsztynaNocuj w Chobienicach- link do systemu rezerwacji on-line!

Ostoja Chobienice
Ostoja Chobienice
Ostoja Chobienice
Ostoja Chobienice

Warto także wspomnieć, iż nowi właściciele kontynuują piękną, przedwojenną tradycję hodowli koni, gdzie pod okiem instruktora można poznawać tajniki jazdy konnej. Jest to więc kolejny powód podróży do Ostoi.

Ostoja Chobienice

Józefów

Westernland w Józefowie koło Chocza to miejsce niezwykłe. To tutaj wszyscy miłośnicy Indian oraz kowbojów odnajdą swoje miejsce na ziemi. Wielkopolska na tle innych województw pod względem posiadania parków rozrywki z prawdziwego zdarzenia ma sporo do nadrobienia, tym bardziej warto docenić tego typu inicjatywy jak ta. Stworzona wieś amerykańska z przełomu XIX i XX wieku wygląda jak wycięta z filmu i wklejona pośród sosnowych lasów i rozległych, wielkopolskich pól. Dziwny miszmasz? Niekoniecznie.

Westernland w Józefowie koło Chocza
Westernland w Józefowie koło Chocza

Aby dotrzeć do tej niezwykłej wsi mijamy senny Józefów, jednak już za bramą ośrodka przenosimy się w inny świat. Ja skusiłem się na pobyt z noclegiem, docierając tu o zachodzie słońca, czyli nieświadomie powieliłem dokładnie ten sam oklepany motyw jak w dobrym westernie. Na początku mieliśmy wrażenie, że to miasteczko duchów, ale ma to także swój urok. Do wyboru mamy dwa niesamowite domki- z powodzeniem można by tu wstawić ekipę filmową i kręcić western. Zanim jednak dotrzemy do nietypowego miejsca noclegowego mijamy drewniane zabudowania żywcem wyjęte z amerykańskiej prerii. Jakby ktoś zasłonił mi oczy na czas podróży to w życiu bym nie powiedział, że znajduję się w powiecie pleszewskim. Zarezerwuj nocleg w Westernlandzie!

Westernland w Józefowie koło Chocza

Dbałość o detale jest wręcz niesamowita. Widać, że wszystko robione jest z pomysłem oraz przede wszystkim z pasją. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem westernów, ale rozumiem, że można się w tym świecie zakochać. Po minięciu kilku zabudowań docieramy do domku stylizowanego na stację dyliżansów. Przed domkiem stoi powóz, leżą stare walizki, a na tarasie znajduje się fotel bujany. W środku… to już zupełna rewelacja- amerykański kominek z epoki, piętrowe łóżka, miedziane krany i misa w łazience… Wokół cisza, spokój, jesteśmy sami- wybraliśmy pobyt w tygodniu, kiedy Westernland nie jest otwarte dla każdego, a akurat nie było żadnej grupy zorganizowanej. Klimat opuszczonej osady to zupełne drugi biegun gwarnego hotelu z rodzinami. Nie to, że nie lubimy towarzystwa, ale czasami warto odetchnąć w ciszy. Przerywają ją tylko odgłosy przyrody.

Rankiem mogliśmy zapoznać się z całym miasteczkiem. Może i ilość zabudowań nie jest aż tak ogromna, jak można by się spodziewać, ale jakość oraz pomysł na atrakcje wzbudzają moje uznanie. Park podzielono na kilka przenikających się wzajemnie niewielkich sektorów. Obszar zwany Raven Territory (Terytorium Kruka) to wioska indiańska z budzącymi podziw wysokimi tipi (w których także można przenocować!), pełnymi detalami rzeźbionym totemami, torem przeszkód dla najmłodszych oraz kilkoma pomniejszymi atrakcjami. Obok znajduje się stanowisko trapera, gdzie dzieci wraz z dorosłymi mogą poszukać złota. Trzeba przyznać, że jest to wszystko przygotowane w bardzo ciekawy sposób, bazując na doświadczeniu… prawdziwego poszukiwacza złota, którego podobno można tutaj spotkać.

Westernland w Józefowie koło Chocza
Westernland w Józefowie koło Chocza

W pobliżu wybudowano miasteczko o nazwie Laredo Town. Jego centrum stanowi plac zagospodarowany do funkcji gastronomicznej. Wszystko to oczywiście w klimacie westernu i ze smacznymi daniami z grilla. Odwiedzimy tutaj biuro szeryfa i więzienie, także zaadaptowane do celów noclegowych. Mimo, że więzienna krata jest wykonana z solidnego materiału, nie ma się wrażenia sztuczności, wszystko jest nad wyraz… przytulne? Przynajmniej na tyle, że chce się spędzić noc w takim miejscu. Polecam to wszystkim znudzonym sztampowym podejściem hoteli i identycznymi domkami nad jeziorem. Idźmy dalej, w miasteczku zobaczymy także strzelnicę, najmłodsi pobawią się na placu zabaw o nazwie Piaski Arizony, wydoją dziką krowę… a starsi poszaleją na rodeo i pospacerują alejkami wśród stylizowanej zabudowy. To oczywiście nie wszystkie atrakcje i ciekawostki, lecz warto je odnaleźć samodzielnie. Sądzę, że grupa zorganizowana nie będzie się tutaj nudzić przez cały dzień. Nawet najzwyklejsze na pozór ognisko w takim otoczeniu i przy dobrym towarzystwie może na długo zostać w naszej pamięci. Dla turysty indywidualnego z racji rozmiarów Westernlandu przewidziano trochę mniej atrakcji, jednak jeśli ktoś czuje ten klimat na pewno miło spędzi kilka godzin.

Westernland w Józefowie koło Chocza
Westernland w Józefowie koło Chocza

Ceny należą do tych z kategorii przystępnych, a to raczej nieczęste zjawisko w parkach rozrywki. Zdaje sobie sprawę, że nie każdemu będzie odpowiadać taka stylistyka, tym bardziej, że część wystroju jest specjalnie postarzana lub po prostu stara i zniszczona. Jeśli nie lubimy takiego klimatu wówczas lepiej sobie darować pobyt. Dla wszystkich innych spragnionych przygody i miejsc niezwykłych jest to zdecydowanie atrakcja godna polecenia. Widać, że właściciel obiektu stworzył Westernland z pasją i dobrze wyważył proporcję pomiędzy komercją a swoim hobby. Atrakcja czynna jest tylko w niedzielę i święta od godz.10.00-18.00. Grupy zorganizowane mają dużo większe pole manewru. Po szczegóły odsyłam na stronę obiektu.

Koniec Świata

Osada Koniec Świata, czyli tak właściwie przysiółek wsi Głuszyna, która znajduje się w powiecie ostrzeszowskim. Z uwagi na ciekawą i unikalną nazwę jest celem licznych wycieczek rowerowych w celu zrobienia sobie zdjęcia pod tablicą z nazwą miejscowości. W ostatnim czasie postawiono tutaj Chatę na Końcu Świata, czyli po prostu wiatę turystyczną pod którą można się schronić w razie niepogody lub ostrego słońca. Tuż obok wyznaczono miejsce na ognisko, a spory plac zachęca także do bezpłatnego noclegu w kamperze lub w namiocie. Miejscowy samorząd przygotował także punkt czerpania wody pitnej. Zabudowa, jak przystało na koniec świata, liczy kilka skromnych, drewnianych domów. Dalej jest już tylko las… Zdjęcia z 2009 roku- zanim miejscowość stała się modna. Polecam zerknąć na przygotowaną przeze mnie wycieczkę po okolicznych ciekawostkach- IX Wyprawa na Koniec Świata, czyli ciekawostki południa Wielkopolski (ok. 96 km)

Jaracz

Ta niezwykła placówka edukacyjna, której początków należy szukać w 1981 roku, ulokowana została na terenie dawnej osady młyńskiej. W skład zabudowań wchodzą budynki wznoszone od XVIII do XX wieku takie jak młyn wodny wraz z zespołem kanałów młynówki, wiatrak koźlak, wiatrak turbinowy, stajnia przymłyńska oraz dom mieszkalny. W oryginalnych wnętrzach utworzono ekspozycję przemysłowej techniki młynarskiej prezentującej wyposażenie obiektu podczas użytkowania.

Młyn wodny w Jaraczu
Młyn wodny w Jaraczu

Ciekawym oraz cennym zasobem są modele młynów autorstwa pasjonata inżyniera Feliksa Klaczyńskiego. Zachowało się ponad czterdzieści modeli wiatraków wykonanych w skali 1:40 przedstawiających wszystkie XIX-wieczne typy młynów z terenu Polski. Duże wrażenie na zwiedzających robi wnętrze murowanego młyna gospodarczego z wyposażeniem pochodzącym z początku XX wieku oraz licznymi makietami, tablicami informacyjnymi i eksponatami. Co ciekawe najstarsze żarno nieckowate z Bnina datowane jest na około VIII wiek p.n.e!

Młyn wodny w Jaraczu
Młyn wodny w Jaraczu

Atrakcją są także okazjonalnie organizowanie pokazy pracy wiatraka przy wykorzystaniu siły wiatru. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się stanowiska, gdzie własnoręcznie można sprawdzić, jak pracują żarna czy inne dawne maszyny. Placówka ta przeznaczona jest dla każdej grupy wiekowej, a cały teren jest bardzo przyjazny dzieciom. To niezwykle wartościowe miejsce na mapie polskich zabytków techniki. Po szczegóły dotyczące zwiedzania oraz cen biletów odsyłam do oficjalnej strony internetowej muzeum.

Wiatrak na terenie muzeum w Jaraczu
Wiatrak na terenie muzeum w Jaraczu

Osiek nad Notecią

Na kilkunastu hektarach terenu od przełomu lat 70. XX wieku działa tutaj Muzeum Kultury Ludowej gromadzące przykłady architektury i zbiory etnograficzne z Krajny, sąsiednich Pałuk i terenów Puszczy Noteckiej. Skansen powstał w tym miejscu trochę… z przypadku. Podczas pobierania piasku na cele budowlane odkopano wielokomorowy grób skrzynkowy z kilkunastoma popielnicami. Rozpoczęte w następstwie prace wykopaliskowe odsłoniły pochówki ciałopalne od wczesnej epoki żelaza do czasów wpływów rzymskich. Z czasem zawiązał się komitet budowy Rezerwatu Archeologiczno-Etnograficznego i dzięki temu możemy dzisiaj podziwiać to niezwykłe muzeum. Celem twórców muzeum było odtworzenie wsi z pogranicza Wielkopolski i Pomorza, czyli pokazanie życia wsi po obu stronach Noteci.

Skansen w Osieku
Muzeum Kultury Ludowej w Osieku

W pięknych okolicznościach przyrody, obszar ten jest porośnięty okazałymi drzewami, umieszczono zabytki nie tworzące wprawdzie zwartej zabudowy wsi, lecz mimo to obcowanie z tego typu architekturą sprawia bardzo naturalne wrażenie.  Obecnie na terenie muzeum można zobaczyć około 30 obiektów w tym zagrody różnej wielkości, warsztat tkacki, kuźnię, koźlaki, świątynię szachulcową, tartak, krzyże przydrożne, remizę czy stodoły. Zabytki te pochodzą od XVIII do początku XX wieku. Zgromadzono tutaj także sporo obiektów małej architektury oraz wyposażenia wnętrz.

Skansen w Osieku
Muzeum Kultury Ludowej w Osieku

Bywa, że organizowane są tutaj różne uroczystości czy imprezy folklorystyczne i edukacyjne, na które warto specjalnie przyjechać. Na przełomie maja i czerwca możemy obserwować w czasie organizowanych pokazów cały proces wyrobu pieczywa, tj. od momentu zebrania zboża, do chwili wyjęcia z pieca pachnącego bochenka. Często wstęp jest wówczas bezpłatny, lecz nawet jeśli wybierzemy się tutaj w dzień powszedni nie zostawimy w kasie majątku- bilety są naprawdę przystępne cenowo. Ja miałem przyjemność gościć na Biesiadzie Krajeńskiej. Strona internetowa muzeum.

Skansen w Osieku
Muzeum Kultury Ludowej w Osieku

Bicz

Któż usłyszałby o niewielkiej wsi Bicz, leżącej około 15 kilometrów na południe od Konina, gdyby nie znajdujący się tutaj ośrodek o nazwie Skansen Bicz Family Spa. Trzeba przyznać, że jest to miejsce pod wieloma względami niezwykłe. Sporym nakładem sił oraz środków finansowych prywatni właściciele stworzyli w zaledwie kilka lat coś na wzór skansenu połączonego z miejscem imprez plenerowych. Atrakcja ta ciągle się zmienia i rozrasta. Warto mieć na uwadze, że to na pewno zupełnie inny skansen niż te prowadzone przez różnego rodzaju instytucje. Nie znajdziemy tutaj wiernie zrekonstruowanego siedliska sprzed kilku stuleci, lecz zapewne nie taki był cel tej inwestycji. Czy mimo wszystko można połączyć żywą lekcję historii z… hucznymi weselami? Eksperyment jak widać nietypowy, lecz trzeba przyznać, że mimo wszystko całkiem udany.

Skansen Bicz
Skansen Bicz

Co tutaj zobaczymy? Najcenniejszymi eksponatami są zapewne dwa koźlaki z 1766 roku oraz z 1867 roku przeniesione kolejno z Piętna oraz Smaszewa. Obok nich stoją chałupy pod strzechą ze sprawnymi piecami do pieczenia chleba typu „Baba” oraz ciekawie skompletowanym wyposażeniem z XIX i XX wieku. Są także nowe obiekty jak tzw. Zielony Domek, czyli budowla wykonana w konstrukcji szkieletowej, która została wypełniona torfem i na zewnątrz pokryta trawą. Jest także mała winiarnia z kolekcją starych butelek od win i piwa oraz ceramicznych i szklanych kufli. Zobaczymy również… domek na drzewie zaadaptowany na pokój noclegowy. Chciałbyś tutaj przenocować? Sprawdź ofertę tego miejsca.

Właściciele zgromadzili także liczne, oryginalne narzędzia oraz maszyny służące dawniej na wsi. Pod wiatą i koło niej stoją ciągniki produkcji polskiej, niemieckiej i francuskiej, snopowiązałka, młocarnia, kombajn zbożowy Vistula, sprzęt pożarniczy, a nawet… kolejka wąskotorowa przeniesiona z Wierzbinka. Do tej długiej listy należy dopisać kolejną atrakcję, czyli mini zoo ze zwierzętami gospodarskimi, a także… bizonami. Tu historia z nowoczesnością przeplata się co krok. Mimo pozornego wymieszania wszystkiego ze wszystkim odwiedzający otrzymuje nie tylko przystępnie przyswojoną wiedzę ale także, a może przede wszystkim, miło spędza czas.

Skansen Bicz
Skansen Bicz

Skansen otwarty jest także dla turystów indywidualnych, lecz ciekawsza oferta jest przygotowana dla grup zorganizowanych, które to mogą skorzystać ze specjalnych lekcji lub gastronomii. Miejsce to jest czynne także w weekendy, lecz z uwagi na liczne imprezy okolicznościowe godziny otwarcia mogą ulec zasadniczej zmianie.

Czarnków

Z uwagi na bardzo zróżnicowaną rzeźbę terenu Czarnków można zaliczyć do grona najpiękniej położonych polskich miast. Z utworzonego punktu widokowego zlokalizowanego w sąsiedztwie ulicy Krętej podziwiać możemy uroczą panoramę. Ze względu na ukształtowanie terenu otoczenie miasta zwyczajowo nazywane jest Szwajcarią Czarnkowską.

Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Czarnkowie
Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Czarnkowie

Przy rozległym rynku o średniowiecznym pochodzeniu, zwanym obecnie Placem Wolności, wśród pierzei kamienic, znajduje się późnoklasycystyczny ratusz wzniesiony w połowie XIX wieku. W ramach rewitalizacji starówki w 2010 roku ustawiono ławeczkę Janka z Czarnkowa, mającą upamiętniać tego polskiego kronikarza żyjącego w XIV wieku. Siedzi on siedzi w skupieniu przed otwartą księgą rozłożoną na… beczce. Na zapisanych stronach widnieje napis: Nad Notecią, w miejscu, gdzie wzgórza morenowe stromymi uskokami opadają do rzeki, położony jest Czarnków – stary gród piastowski. Kasztelania czarnkowska dekretem królewskim otrzymuje prawa miejskie i szereg z tym związanych przywilejów. Dawny rynek należy do jednych z ładniejszych placów w Wielkopolsce, będąc docenianym w różnego typu konkursach.

Zlokalizowane tuż przy rynku świątynia pw. św. Magdaleny powstała z inicjatywy Czarnkowskich w latach 1570-1580 w miejscu poprzedniego obiektu, którego historia sięga być może nawet XIII wieku. W 1632 roku biskup poznański Adam Nowodworski na prośbę Katarzyny z Leszczyńskich i jej syna Franciszka Czarnkowskiego nadał czarnkowskiej farze tytuł kolegiaty, który funkcjonował niemal przez kolejne dwieście lat. W 1709 roku świątynia płonęła, lecz szczęśliwie odrestaurowano ją staraniem biskupa włocławskiego Krzysztofa Antoniego Szembeka w latach 1724-1726. Wyposażenie wnętrza pochodzi jeszcze sprzed tego pożaru. Prezbiterium nakryte jest sklepieniem kolebkowo-krzyżowym, ozdobionym stiukowymi żebrami, a w nawie głównej zachowało się pierwotne sklepienie gwiaździste. W 1855 roku nadbudowano wieżę, zmieniając jej kształt z barokowego na neogotycki. W tej formie możemy ją podziwiać do dzisiaj.

Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Czarnkowie
Kościół pw. św. Marii Magdaleny w Czarnkowie

Czarnków jest szeroko znany ze swojego wyśmienitego piwa. Tradycje piwowarskie w regionie sięgają XVI wieku. Pierwsze wzmianki dotyczące tegoż konkretnego browaru, wzniesionego na ruinach zamku w miejscu pierwotnego grodu, datuje się na początek XIX wieku. W 1893 roku, za sprawą ówczesnych właścicieli, rodziny Koeppe, browar zyskał swój ostateczny kształt i charakter, który przetrwał do dziś. Jak podkreśla producent: „O unikalnym charakterze piw z Czarnkowa decyduje nie tylko tradycyjny sposób warzenia, ale również rzetelnie uprawiana sztuka piwowarska. Tutejsze piwa powstają wyłącznie przy użyciu naturalnych surowców, a smakowej pełni nabierają podczas blisko dwumiesięcznego leżakowania„. Na miejscu znajduje się niewielki sklepik firmowy.

Dębina

Pałac zbudowany około 1910 roku dla rodziny Bollmannów wzorowany na berlińskich willach z tego okresu. Wcześniej istniał tutaj zapewne albo skromny dom rządcy lub niewielki dwór. Dwukondygnacyjna rezydencja wzniesiona jest na planie prostokąta z użytkowym poddaszem skrytym pod wysokim dachem. W fasadzie umieszczono nieznaczny ryzalit, a w nim poprzedzony jednobiegowymi schodami wgłębny ganek arkadowy skrywający wejście główne do pałacu. Pilnują go dwa groźne… lwy.

Pałac w Dębinie
Pałac w Dębinie

Po wojnie pałac z majątkiem przejął Skarb Państwa, a gruntami zarządzała Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna. Szczęśliwie w budynku ulokowano biura, więc nie został aż tak zdewastowany. W 2001 roku rezydencja została sprywatyzowana. Zdecydowanie wyszło to jej na dobre. Po solidnym remoncie otwarto tutaj restauracje o wdzięcznej nazwie „Sęk w tym” oraz hotel. Nowi właściciele stworzyli miejsce, które zdecydowanie wpisuje się w klimat pałacu, do tego nie ograniczając się tylko do imprez zamkniętych, ale będąc także otwartym na klienta indywidualnego, co mimo wszystko stanowi rzadkość w takiej lokalizacji. Kuchnia serwująca dania kuchni polskiej to najwyższa klasa, zachowując przy tym przystępne ceny. Osobiście byłem bardzo mile zaskoczony. Pozostaje mi tylko polecić to miejsce i liczyć, że jeszcze tutaj wrócę. Polecam nocleg w tym zjawiskowym pałacu.

Dawny folwark- Dębina
Dawny folwark- Dębina

Chotów

Nie wiemy dokładnie kiedy powstał dwór w Chotowie, lecz jego styl i konstrukcja świadczą, że zapewne było to w połowie XIX wieku, czyli czasu niezwykle trudnego dla całego narodu. W okresie zaborów istotną rolę w polskim społeczeństwie odgrywała szlachta. To w jej rękach spoczywał obowiązek pielęgnowania kultury czy radzenia sobie w ciężkich realiach utraconej niepodległości. Właściciele Chotowa byli żywo zaangażowani w działalność patriotyczną. Warto wiedzieć, że to tuż przy dworskim parku przebiegała granica pomiędzy cesarstwami pruskim a rosyjskim. Dzieje samej wsi są jednak znacznie starsze niż XIX wiek, bowiem pierwsza wzmianka na kartach historii pojawia się już w 1403 roku. Na przestrzeni lat władały nią takie rody jak Wyganowscy, Węgierscy, Niemojowscy czy Lisieccy.

Dwór w Chotowie

Kontynuatorem co najmniej XVII-wiecznej tradycji dworu w tym miejscu jest obecny budynek liczący sobie ponad 150 lat. Otoczony parkiem krajobrazowym z II połowy XVIII wieku tworzy harmonijną całość z naturą. Przed front rezydencji prowadzi aleja grabowa zakończona owalnym trawnikiem tworzącym tzw. court d’honneur – dziedziniec honorowy. To pod niego zajeżdżano paradnie powozami. Jak przystało na ziemiańską siedzibę wejście poprzedzone jest czterokolumnowym portykiem w tzw. “małym porządku”, zwieńczonym trójkątnym frontonem w którego tympanonie znajduje się niewielkie okienko. Początkowo nie była to zbyt duża posiadłość, lecz zmieniło się to podczas jej rozbudowy przeprowadzonej w latach 20. XX wieku o piętrowe skrzydło zachodnie i parterowy aneks wschodni mieszczący kuchnię. Właścicielami dworu była wówczas wielce zasłużona dla regionu i Ojczyzny rodzina Niemojowskich ze Śliwnik. Jeszcze przed wykonaniem tych prac Waldemar Schilling, ostrowski fotograf, wykonał najstarsze znane nam zdjęcie rezydencji, wydane zresztą w formie pocztówki. Widać na nim aleję prowadzącą do dworu, który prześwituje na końcu szpaleru drzew. Ganek był wówczas porośnięty bujną roślinnością. W 1935 roku Chotów przeszedł w ręce Cybulskich, którzy jeszcze nie wiedzieli, że za kilka lat przeżyją tutaj prawdziwy horror. Idylla zakończyła się wraz z wybuchem II wojny światowej. Pierwszych represji rodzina właścicieli dworu doznała ze strony Niemców. Po wojnie posiadłość ziemska w Chotowie zaczęła pełnić funkcję mieszkalną dla wielu rodzin. Dokonały się wtedy niewyobrażalne zniszczenia poprzez celową dewastację wnętrza jak i nieubłagane działanie czasu.

Chotów współcześnie

Nieremontowany od lat budynek straszył nie tylko wyglądem, lecz powoli stawał się zagrożeniem dla mieszkających tam osób. Same warunki socjalno-bytowe stały na bardzo niskim poziomie. Ta wydawałaby się beznadziejna sytuacja zmieniła się kiedy dwór kupił prywatny inwestor. Był to już ostatni dzwonek dla tego miejsca. W trakcie generalnego remontu rozpoczętego w 2004 roku odtworzono tynki z zachowaniem oryginalnego detalu, stolarkę drzwiową i okienną, przystosowano dach do celów mieszkalnych a piwnice do restauracyjnych z zachowaniem sklepień znajdujących się pod starszą częścią budynku. Nie mniej pracy włożono w rekultywowanie zdziczałego parku o powierzchni 6,3 ha wraz z całym systemem wodnym. Po założeniu folwarcznym nie pozostało już właściwie żadnego śladu, nie licząc porośniętych roślinnością malowniczych ruin obory. Dzisiaj kształtowany jest nowy wizerunek dworu, już nie jako siedziby ziemiaństwa będącej centrum folwarku, lecz miejscem dostosowanym do współczesnych potrzeb. We wnętrzu dworu można także zanocować!

Owińska

Klasztor, którego początki sięgają XIII wieku został wzniesiony jako wotum za uchronienie Wielkopolski od niszczycielskiego najazdu tatarskiego. Budowę klasztoru ukończono w 1261 roku, a w XIV wieku kościół został przebudowany. Kolejna gruntowna rozbudowa była rezultatem starań ksieni Katarzyny Mielżyńskiej, która to około 1700 roku podjęła decyzję o budowie nowego obiektu. Architektem został ceniony Jan Catenazzi. Niestety w 1720 roku efekty tych prac zniszczył pożar. Od razu przystąpiono jednak do odbudowy i po ośmiu latach wzniesiono nowy przybytek projektu nie mniej znanego Pompeo Ferrariego. Przy budowie obiektu wykorzystano część ocalałych murów z XIII wieku! Kolejny pożar z 1773 roku spowodował poważne zniszczenia, a w 1821 roku władze pruskie dokonały kasaty klasztoru. Szczęśliwie do dzisiaj zachowało się wyposażenie świątyni, które jest jednolicie barokowe, przeważnie z ornamentami w stylu regencji z lat 20. XVIII wieku. Po kasacie kościół nadal pełnił funkcje sakralne, a klasztor adaptowano na… zakład dla umysłowo chorych. W 1874 roku dokonano kolejnej przebudowy zespołu. W późniejszych latach rozebrano także boczne klasztorne skrzydło. W latach 1939-45 klasztor zajęty był przez okupacyjne wojska niemieckie. Po 1945 roku zabudowania przeznaczono dla Państwowego Zakładu Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych, obecnie określanego jako Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych, który działa tutaj do dzisiaj. Dostęp do obiektu jest więc utrudniony, także zostaje nam przeważnie oglądanie z zewnątrz.

Dawny klasztor w Owińskach
Dawny klasztor w Owińskach

Ogromną ciekawostką jest znajdujący się przy klasztorze około 2.5 hektarowy Park Orientacji Przestrzennej, nazywanym także Ogrodem Zmysłów. Zaprojektowany został w celu oswajania z przestrzenią miejską osób niepełnosprawnych, przede wszystkim uczniów Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Jest to możliwe m.in. dzięki zebraniu ponad tysiąca dźwięków, jakie można usłyszeć w mieście i utrwaleniu ich w postaci tzw. biblioteki dźwięków. Stworzona otwarta strefa rekreacji jest połączeniem parku krajobrazowego i odtworzonego ogrodu barokowego wraz z zabytkową aleją grabową. Dodatkowo na terenie parku powstał tzw. „ogród sensorycznych doznań”, czyli miejsce oddziałujące na wszystkie zmysły. Ogród, oprócz stymulowania rozwoju osób niewidomych, pełnić ma również funkcję integracyjną – mają się tam odbywać zajęcia dla widzących uczniów. Wstęp na teren parku wolny.

Park Orientacji Przestrzennej w Owińskach

Tuż obok klasztoru znajduje się poźnoklasycystyczna rezydencja wzniesiona w latach 1804-1806 dla rodziny von Treskow. Kwestie związane z architektami nie są do końca jasne, według jednych źródeł pałac projektowali Ludwik Catela oraz Karl Friedrich Schinkel, który był wówczas na początku swojej oszałamiającej kariery, ale wśród osób zaangażowanych w budowę pojawia się także nazwisko Davida Gillego. Pewne jest natomiast to, że okazały budynek nawiązuje do form berlińskich typowych dla końca XVIII wieku. W pierwszym etapie powstała siedmioosiowa część środkowa z ryzalitem frontowym. Po wzniesieniu ścian do wysokości gzymsu nastąpiła zmiana koncepcji: budynek poszerzono, a w części środkowej od strony parku dodano płytki ryzalit. Pełne przepychu wnętrza miały robić ogromne wrażenie- już po przekroczeniu progu znajdowała się okazała sień o czterech parach doryckich kolumn dźwigających architraw z fryzem o motywach pompejańskich, nie mniej okazały był także umieszczony od strony ogrodu westybul z bardzo rzadkim parasolowatym sklepieniem malowanym w gwiazdy.

Pałac w Owińskach
Pałac w Owińskach

Zaniemyśl

Według legendy wyspa została usypana na polecenie wojewody poznańskiego Stanisława Górki, który chciał ukryć na niej skarby. Dawniej ze stałym lądem była połączona drewnianym mostem, który z czasem zastąpił most pontonowy, stając się atrakcją samą w sobie. Romantyczna wyspa jest sporą atrakcją- rośnie tutaj kilkaset starych drzew, w których cieniu można delektować się pięknem otaczającej przyrody. To także niemy świadek wielu historycznych wydarzeń. Jedna z nich dotyczy hrabiego Edwarda Raczyńskiego.

Wyspa Edwarda
Wyspa Edwarda

W niedzielny poranek 19 stycznia 1845 roku stangret Conrad zauważył w pokoju hrabiego otwartą księgę o artylerii. Na razie nie wzbudziło to podejrzenia, ale dobrze zapamiętał ten fakt. Następnego dnia Edward opuszcza swój pałac w Rogalinie, zostawiając żonie Konstancji wiadomość: „Gdybym dziś nie wrócił, bądź spokojna: Conrad jest ze mną”.  I był, pojechali razem do Zaniemyśla. Przez skute lodem jezioro przedostał się na wyspę, która w ostatnich czasach służyła mu jako samotnia. Tam odprawił Conrada, lecz ponoć została z nim jego mała córeczka. To jej kazał zanieść list do miejscowego proboszcza, z którym wcześniej jadł obiad i powiedział, aby się nie odwracała, gdy usłyszy strzał. Tak oto nie wytrzymując psychicznie po oskarżeniach związanych z niejasnym finansowaniem Złotej Kaplicy w Poznaniu skończyła jedna z największych osobowości XIX wieku. Jego samotnia, domek szwajcarski, istnieje do dzisiaj. Po śmierci Raczyńskiego wyspa powróciła w ręce jej ofiarodawców- Jaraczewskich.

Wyspa Edwarda
Wyspa Edwarda

Na wyspie znajduje się dworek- samotnia wniesiona dla Edwarda Raczyńskiego w latach 1817–1819. Modrzewiowy dom szwajcarski jest budowlą piętrową o konstrukcji zrębowej. Dachy były dawniej kryte matami słomianymi. Na piętrze wokół budynku biegnie drewniany ganek z prowadzącymi do niego zewnętrznymi schodami. Równolegle z budową dworu na wyspie nasadzono nowe drzewa liściaste, między innymi lipy, dęby i wierzby. Budynek był wielokrotnie remontowany i przekształcany w XIX i XX wieku. Po drugiej wojnie światowej domek szwajcarski użytkowany był przez PTTK, Państwowe Gospodarstwa Rybackie, Agencję Nieruchomości i Rozwoju Rynku Rolnego, aby ostatecznie przejść w użytkowanie gminy Zaniemyśl.

Wyspa Edwarda
Wyspa Edwarda

Puszczykowo

Postaci Arkadego Fiedlera zapewne przedstawiać nie trzeba. To nie tylko wybitny pisarz i podróżnik, ale także przyrodnik i porucznik Wojska Polskiego. Fiedler napisał w sumie 32 książki, które zostały przetłumaczone na 23 języki świata. Najbardziej znaną jest Dywizjon 303 opisujący losy lotników biorących udział w bitwie o Anglię.

Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie

W Puszczykowie znajduje się natomiast placówka muzealna zlokalizowana w starym domu rodziny Fiedlerów. Willę tę Arkady Fiedler kupił od państwa w 1946 roku po powrocie do kraju z wojennej emigracji. Zgromadzono tutaj oryginalne eksponaty z Ameryki Północnej i Południowej, Afryki i Azji, w tym rzeźby i maski obrzędowe, tam-tamy i inne instrumenty muzyczne, arsenał łuków, włóczni i myśliwskich dmuchawek, trofea ludzkich głów preparowanych przez Indian Hibarów i wiele innych osobliwości. W ekspozycji zewnętrznej natomiast znajdują się wierne kopie w skali 1:1 pomników dawnych kultur: 6,5-metrowej wysokości posąg z Wyspy Wielkanocnej, legendarna Brama Słońca z okolic Jeziora Titicaca w Boliwii czy kalendarz Azteków w kształcie wielkiego dysku. Niezwykle ciekawa jest także replika statku Krzysztofa Kolumba, Santa Maria, na którym odkrywca w 1442 roku dopłynął do Ameryki Środkowej. Strona muzeum.

Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie

Trzebaw

Rodzinny park edukacyjno- rozrywkowy. Na powierzchni 60 000 m2 przygotowano takie atrakcje jak:

-miniatury znanych budynków z całego świata
-podniebna Eko- Wioska
– modele zwierząt żyjących w epoce lodowej na terenie Wielkopolskiego Parku Narodowego
– mini zoo
-modele owadów w powiększeniu, w tym gatunki chronione
-interaktywny plac zabaw i inne atrakcje dla najmłodszych

Deli Park
Deli Park

Park zaprojektowany jest głównie z myślą o dzieciach w wieku szkolnym. Ideą przewodnią jest więc nauka o przyrodzie i świecie poprzez zabawę. Młodsze pociechy również znajdą coś dla siebie, a dorośli mają szansę na chwilę odpoczynku. Jest to największa tego typu atrakcja w Wielkopolsce- można tutaj miło spędzić czas z rodziną. Więcej informacji, w tym ceny biletów na www.delipark.pl

Deli Park

Śmiełów


Pałac został zbudowany w roku 1797 przez czołowego architekta epoki klasycyzmu, autora między innymi pałacu w Dobrzycy, Stanisława Zawadzkiego dla Andrzeja Gorzeńskiego. Obiekt składa się z klasycystycznej, na planie prostokąta zbudowanej willi, połączonej półkolistymi galeriami z oficynami. Korpus główny poprzedzony czterokolumnowym portykiem wielkiego porządku. Inspiracją dla architekta była Villa Badoer we Frata projektu Andrea Palladio. Oficyny przykryte tzw. dachem krakowskim (kolankowym). Pałac na planie podkowy o rozpiętości skrzydeł ok. 43 m. W otoczeniu pałacu znajduje się dobrze utrzymany park krajobrazowy.

Śmiełów

W 1939 roku, po wkroczeniu Niemców do Wielkopolski, właściciele pałacu zostali internowani, a ich majątek wraz z pałacem zajęty przez okupanta. Po ’45. roku pałac splądrowano i podzielono na mieszkania. Później mieścił szkołę, a od 1970 został przejęty przez Muzeum Narodowe w Poznaniu, które przeprowadziło remont pałacu i otwarło tu swoją filię. Obecnie jest to jeden z piękniejszych pałaców Wielkopolski usytuowany w malowniczym otoczeniu tzw. Szwajcarii Żerkowskiej.

W kontraście z harmonijną, klasycystyczną fasadą stoi nieregularny, dość chaotyczny układ wnętrz pałacu: ośmioboczny salon występujący ryzalitem w fasadę ogrodową do którego brak bezpośredniego połączenia z klatki schodowej. Duża liczba wnęk, zakamarków, mniejszych pokoi (częściowo spowodowana wielodzietnością właścicieli) przyczynia się do pogłębienia nastroju tajemniczości. W podziemiach, pod salonem, ośmioboczna sala o sklepieniu kolebkowym, z lunetami, która służyła jako pomieszczenie do zebrań loży masońskiej. Innym elementem symboliki masońskiej jest tak zwany „ołtarz” w klatce schodowej. Dekorację malarską wnętrz powierzono braciom Franciszkowi i Antoniemu Smuglewiczom. Na uwagę zasługuje program ikonograficzny salonu owalnego (nawiązania do Illiady Homera) oraz, w salonie błękitnym, cykl fresków o tematyce rustykalnej imitujących malarstwo pompejańskie. Oficyna zachodnia mieściła pokoje gościnne, podczas gdy wschodnia, z oddzielnym wejściem od ogrodu, zawierała kuchnię. Przynajmniej część innych budynków gospodarczych (stajnia, wozownia, spichlerz) była również zaprojektowana przez Zawadzkiego.

Ląd nad Wartą

Pierwsza wzmianka o klasztorze pojawia się w 1145 roku, wtedy także powstaje pierwotna zabudowa z której niestety do dzisiaj nie pozostało wiele śladów. W 1331 roku dobra klasztorne spustoszyli Krzyżacy. W połowie XIV wieku nastąpiła przebudowa obiektu dzięki wsparciu Wierzbiętego z Paniewich h. Niesobia oraz wielkopolskich rodów rycerskich. Wzniesiono wtedy do dziś zachowane sklepione krużganki wokół wirydarza, kapitularz ze sklepieniem wspartym na jednym filarze oraz kaplicę św. Jakuba, w której to znajdują się cenne gotyckie polichromie. W 1651 roku rozpoczęto burzenie wschodniej części kościoła i budowę nowego, barokowego. Pracami prowadzonymi do około 1690 i przerywanymi konfliktami ze zleceniodawcami kierował Tomasz Poncino, po nim Jerzy Catenazzi, Jan Koński i Józef Bellotti, potem znów Catenazzi.

Klasztor w Lądzie nad Wartą

Najwyższą klasę założenia klasztornego potwierdza późnobarokowy kościół, który swoją formę zawdzięcza rozbudowie prowadzonej od 1728 roku. Wnętrze projektował Pompeo Ferrari oraz szereg innych artystów, wśród których znalazł się także Adam Swach. Sklepienia kościelne zdobią wysokiej klasy dekoracje malarskie i sztukatorskie. Na wyposażenie składają się także cenne ołtarze, manierystyczne stalle oraz barokowy prospekt organowy. Zachwycająca jest polichromia 38 metrowej kopuły nawy głównej wykonana przez Jerzego Wilhelma Neunhertza, pod program, który ułożył opat Łukomski.

Oratorium św. Jakuba w Lądzie nad Wartą
Kapitularz w Lądzie nad Wartą

Obecnie gospodarzem opactwa jest Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego, które to wzorowo opiekuje się obiektem. Klasztor można zwiedzać- szczegółowych informacji należy szukać na stronie internetowej www.lad.pl

Biblioteka w Lądzie nad Wartą

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA