wycieczka

Szlakiem Edwarda Raczyńskiego, czyli Wspomnienia Wielkopolskie

(ok. 336 km)- pętla.
Edward Raczyński to postać niezwykła. Pochodził ze znamienitego i zasłużonego dla regionu rodu Raczyńskich. Był starannie wykształcony i obyty w świecie. Zakończył swoje życie tragicznie w 1845 roku… z hukiem kuli wystrzelonej z armatki wiwatowej. Ważniejsze jednak od samobójczej śmierci była jego działalność społeczna. Sfinansował mauzoleum pierwszych władców z dynastii Piastów przy poznańskiej katedrze, fundował także biblioteki, szpitale i wodociągi. W swym majątku w Rogalinie zgromadził bardzo bogaty, dostępny także publicznie księgozbiór, po części pochodzący z klasztornych zasobów kasowanych przez prusaków. To także  propagator oświaty higienicznej i szeroko rozumianej edukacji. Jego zasługi można by długo wymieniać, jednak w tym miejscu chciałbym się zająć jego niezwykłym dla krajoznawców dziełem, czyli Wspomnienia Wielkopolski to jest województw poznańskiego, kaliskiego i gnieźnieńskiego przez Edwarda Hr. Raczyńskiego z 1842 roku. Wyruszymy zatem szlakiem miejsc, które odwiedził i opisał hrabia, mając przy tym świadomość, że od jego wyprawy minęło niespełna 200 lat. Oddajmy mu zatem głos.

Wyprawę zacznijmy w 1. Rogalinie (0 km), dawnej siedzibie Edwarda Raczyńskiego. Wieś nad Wartą położona, darowaną została przez Bolesława księcia wielkopolskiego kapitule poznańskiej w r. 1247 z wszystkimi prawami, jakie na ówczas kościelnym służyły posiadłościom. Wspomniana wieś około połowy czternastego wieku, niewiadomo jakim sposobem, przeszła w ręce jakiegoś Jakusza, lecz wkrótce potem do dóbr królewskich wcielona została, do których pierwiastkowo była należała. W Rogalinie naturalnie trzeba zwiedzić zespół parkowo-pałacowy oraz świątynię, która przyjemne wrażenie, jakie na widzach czyni świątynia w Nismes, skutkiem jest zastosowania szczególnych części od ogółu, oraz sporności między wspierającemi kolumnami, a wspieranymi ścianami.

Pałac w Rogalinie
Pałac w Rogalinie

W nie tak daleko położonej 2. Opalenicy (45 km) podróżny przybywający do miasteczka tego, gdy w niem nikczemne tylko chaty, słomą pokryte ujrzy, niedomyśli się zapewne, że miejsce to jest gniazdem jednego z najznakomitszych rodów. (…) Drugi zamek w Opalenicy, a raczej dom mieszkalny dość nikczemny pod niższym dachem na rycinie wyobrażony jest dziełem XVII wieku, wystawiony podobno przez Opalińskich, w skutku zniszczenia pierwotnego grodu.

Jako, że zamek się nie zachował jedziemy dalej do 3. Zbąszynia (39 km). Położenie tego miejsca na pograniczu Śląska i łatwość obrony jego wśród jezior i bagien, ściągnęły tu handel księstw Wielkopolskich w pierwszej połowie XIII wieku. (…) Abraham Zbąski wnuk, czyli prawnuk pierwszego, zamek w Zbąszyniu rozprzestrzenił. Więcej jeszcze przyczynił się do wzmocnienia jego Ciświcki, kasztelan Śremski, który kształt starożytnej twierdzy zmienił i porządną z niej urządził cytadelę podług prawideł nowego budownictwa wojskowego. Dokładne tej warowni proporcye, obszerne kazamaty świadczą znajomości Ciświckiego w tej mierze. Bibliografia Polska prócz tego szczyci się wybornym o artylerii dziełem, które on na Polski język przełożyć i drukować kazał. Zakładając twierdzę w Zbąszyniu Ciświcki miał na celu przysłużyć się ojczyźnie, tudzież rodzinę swoją i współobywateli w przypadku nagłej potrzeby od nieprzyjaciela zabezpieczyć. (…) Z tego zamku zbyt wiele do naszych czasów również nie pozostało.

Zbąszyń
Zbąszyń

Jedziemy dalej, do 4. Wolsztyna (25 km). Wstąpmy chociaż do skansenu architektury ludowej zlokalizowano przy ul. Bohaterów Bielnika 26 i powspominajmy dalej z Raczyńskim: Żyzne nasze łany w wieków spichlerzem był Europy i pierwszych jej potrzeb do życia dostarczały, dziś za zniesieniem się przemysłu wyrabiamy i płody, o których dawniej mniemano, że są wyłącznym produktem krajów cieplejszych. Zwiedziliśmy przed kilku lat w czasie winobrania winnice położone pod Wolsztynem, zebrane grona nietylko, że w jedzeniu smak mająprzyjemny ale nawet wydają wino, które pokup znajduje. Obyczaje winiarzy naszych w okolicach Wolsztyna nic poetycznego w sobie nie mają, napróżno byś tu szukał hożych bachantek z wieńcami na głowach w lekkich strojach wesoło pląsających. Winiarze nasi i winiarki szukają w kosmatych kożuchach zabespieczenia od ostrego wiatru, który w czasie winobrania często śniegowe od północy pędzi chmury(…). Pisząc o Wolsztynie wspomnieć nam należy, że w XIV wieku miasteczko to należało do familii szlacheckiej Wolsztyńskich z Sepna, o których pisaże nasi heraldyczni niewspominają. W roku 1469 Andrzej z Sepna Wolsztyński nadał miastu Wolsztynowi przywilej, który są dotąd w Archiwie tamecznem zachowuje.

Skansen w Wolsztynie
Skansen w Wolsztynie

W dalszą drogę poprzez wielkopolską wieś kierujemy się do dawnego klasztoru w 5. Przemęcie (25 km). Edward Raczyński pisał tak: W końcu XIV lub XV wieku, wieś ta przeszła w ręce zakonników reguły ś. Bernarda, czyli cystersów, którym Benjamin książę głogowski w przyległej wsi Wieleniu klasztór był zbudował.
W roku 1417 przemieszkiwali jeszcze Cystersi w Wieleniu, już przecież posiadali Przemęt, jak świadczy list króla Władysława Jagiełły pisany do generała wielkopolskiego, w którym mu zaleca, aby Cystersów w Wieleniu bronił od napaści dziedzica wsi Siekowa, który im się w granice ich od Przemętu wdzierał. W następnym roku przenieśli się księża Cystersi z Wielenia do Przemętu. Podobna jest do prawdy, że w tymże czasie obronne mury zamku przętskiego przekształcone zostały stosownie do nowego przeznaczenia tego budynku, tyle przynajmniej jest pewne, że od tego czasu nigdzie w historyi o zamku przemętskim wzmianki nieznajdujemy. (…) W ostatnich latach XVIII wieku miasteczko Przemęt na wieś obrócone zostało.

Przemęt
Przemęt

Kolejny przystanek to niewielkie miasteczko o nazwie 6. Osieczna (38 km). Jest tu kilka ciekawych zabytków, tym razem skupimy się na zamku, a ten nad jeziorem przez Górków stawiany, przekształcili w późniejszych czasach Czarnkowscy i Opalińscy. O budowie tego zamku ciekawe się w tej okolicy zachowało podanie. Zapewniali nas tameczni mieszkańcy, że założyciel jego pragnąc zabezpieczyć sobie ustęp z twierdzy w przypadku gwałtownego niebezpieczeństwa, oraz ułatwić wycieczki, kazał sklepić z kamieni pod jeziorem ganek prowadzący do gęstych zarośli za jeziorem położonych. Szukaliśmy ciekawie w dolnych zamku piętrach śladów tej budowli, która nam Tunnel Londyński przypominała, usiłowania nasze przecież były bezskuteczne. Jeżeli ten ganek w rzeczy samej istniał, ciekawa by było dociec, jakim sposobem założyciel zabezpieczył go od sączenia wody, którą jak wiadomo z Tunnelu Londyńskiego co kilka dni wylewać potrzeba.

Zamek w Osiecznej

Zostawiając tajemnicze tunele jedziemy dalej do 7. Racotu (21 km). Wspominają dotąd podeszli w wieku mieszkańcy Racata o ruchu handlowym, jaki w tymże czasie ożywiał to miejsce. Książę Jabłonowski ówczesny dziedzic obszernych dóbr na Ukrainie, Pokucia i Wołyniu, znaczne z tamtych okolic sprowadzał transporta łojów, skór, wosków, miodów, potażów, wódek i innych płodów, kóre w Racacie kupcom Szlaskim i Brandenburskim sprzedawał, lub za wyroby ich rękodzielni wymieniał. Handel ten ożywiał całą okolicę i znaczne kapitały w bieg wprowadzał. W roku 1793. Tadeusz Kościuszko i Józef książę Poniatowski przepędzili w domu księstwa Jabłonowskich kilka miesięcy, kiedy w skutku zaszłej w kraju naszym politycznej zmiany, porzucili ojczyznę zgnębioną obcem jarzmem. Tu podobno następny naczelnik powstania narodowego, rozmyślał, jak walkę na nowo rozpocząć, aby ojczyzna z honorem upadła, jeżeliż już upaść miała. Wspominany dom, a właściwie pałac, istnieje do dzisiaj i ma się dobrze.

Pałac w Racocie

Kilkanaście kilometrów dalej i dojeżdżamy do opactwa w 8. Lubiniu (17 km). Zachodzi wątpliwość, kiedy i przez kogo starożytny klasztór założony został, podobieństwo nazwisk Lubina i Lubusza w języku łacińskim wprowadziło w błąd niektórych pisarzy naszych, którzy na świadectwie niemieckich dziejipisów się zasadzając, książąt Szląskich założycielami klasztoru księży Benedyktynów w Lubiniu bydź twierdzili. Mniemanie to jest mylnem wnosić raczej należy, że Michał Skarbek herbu Abdank hrabia na Górze, klasztor ten w roku 1113 fundował i kościół przy nim z drzewa wystawił. Wizerunek tego Skarbka z XVI jak się zdaje wieku, widzieć się daje w tym gmachu. W XII wieku wymurował Piotr Dunin część kościoła w Lubinie, a raczej cały kościół podług ówczesnego sposobu budowania, to jest Sanctuarium, w którem się wielki ołtarz mieści. (…). W następnych wiekach w skutku podobno pomożenia ludności, dwa razy kościół w Lubiniu rozprzestrzeniano, a tak gmach ten składa się dziś z trzech części, które w rozkładzie swoim żadnego z sobą związku niemają. Tak różnorodne dzieło zająć na chwilę może uwagę badacza starożytności, budowniczemu przecież podobać się niebędzie. Piękniejszym nierównie jest kościół ten wewnątrz, a wysokie jego sklepienia poważny stawiają widok. (…) Trudno nie zgodzić się z hrabią, wnętrze świątyni należy do jednych z piękniejszych w województwie.

Klasztor w Lubiniu

W nastroju zadumy i modlitwy po godzinie drogi dojeżdżamy do 9. Dobrzycy (60 km), dawnej siedziby… masona. W dawniejszych czasach stał w Dobrzycy zamek obronny wśród błót i trzęsawisk. Budynek ten zniósł w końcu zeszłego wieku wojewoda Gorzeński, dawniej generał adjutant króla Stanisława Augusta, i wzniósł na temże miejscu ozdobny budynek podług planów Zawadzkiego architekta wspomnionego wyżej monarchy. Wewnętrzne w tym domu malowidła są pęzla obu Szmuglewiczów. Cztery obrazy starszego, Józefa, na zaletę zasługują. Ogród w Dobrzycy zakładał ogrodnik Gienez, ten sam, który później szańce Lipska w tak uprzejmną zmienił przechadzkę publiczną.(…).

Pałac w Dobrzycy
Pałac w Dobrzycy

Znów zmieniamy klimat i jedziemy do 10. Środy Wielkopolskiej (53 km), aby zobaczyć miejsce odbywania się sejmików średzkich. Teraz przedstawię dowód na to, że Edward Raczyński był ponadczasowym psiarzem 😉 Poważny kościół w Środzie, sprzeczne w duszy Polaka wzbudza uczucia. Tu się odbywały sejmiki. Zjednej strony prawo radzenia o potrzebach kraju dozwolone najniższemu z obywatelów (stanu przecież szlacheckiego wyłącznie) wznosi umysł w poważnych wspomnieniach, z drugiej strony przecież odzywają się żal i niechęć, kiedy się spogląda na miejsce, gdzie przodkowie nasi tak źle obradowali. Nieraz świątynia w Środzie świadkiem była scen gorszących. Tu w czasie sejmików, lały się potoki mocnych trunków w kole braci szlachty, tu często lała się i krew radzących o tem, co ciemnota i przesąd dobrem publicznym nazywały. Widać, że tradycja niechęci do polskiego sejmiku jest całkiem długa i trwa właściwie do dzisiaj.

Środa Wielkopolska

Pojedźmy teraz tam, gdzie Edward Raczyński zakończył swoje życie, czyli do 11. Zaniemyśla (13 km), na wyspę jego imienia- Wyspę Edwarda. W niedzielny poranek 19 stycznia 1845 roku stangret Conrad zauważył w pokoju hrabiego otwartą księgę o artylerii. Na razie nie wzbudziło to podejrzenia, ale dobrze zapamiętał ten fakt. Następnego dnia Edward opuszcza swój pałac w Rogalinie, zostawiając żonie Konstancji wiadomość: „Gdybym dziś nie wrócił, bądź spokojna: Conrad jest ze mną”.  I był, pojechali razem do Zaniemyśla. Przez skute lodem jezioro przedostał się na wyspę, która w ostatnich czasach służyła mu jako samotnia. Tam odprawił Conrada, lecz ponoć została z nim jego mała córeczka. To jej kazał zanieść list do miejscowego proboszcza, z którym wcześniej jadł obiad i powiedział, aby się nie odwracała, gdy usłyszy strzał. Tak oto skończyła jedna z największych osobowości XIX wieku. Jego samotnia, domek szwajcarski, istnieje do dzisiaj. W ten sposób kończymy naszą podróż. Z Zaniemyśla koniecznie trzeba jeszcze dojechać do Kórnika, gdzie hrabia Raczyński również przebywał i opisał swoje spostrzeżenia. Stąd już tylko rzut kamieniem do Rogalina, skąd rozpoczynaliśmy podróż.

Domek Szwajcarski
Domek Szwajcarski

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

CAPTCHA