atrakcje i ciekawostki krajoznawcze
Zbąszyń

Zbąszyń

Oceń atrakcyjność miejsca klikając na gwiazdkę
[Suma: 2 Średnia: 5]

Zbąszyń to miasto w powiecie nowotomyskim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Zbąszyń. Położony jest nad Jeziorem Błędno i nad rzeką Obrą. To znaczący ośrodek wypoczynkowy. Zbąszyń promowany jest jako Region Kozła, którego nazwa pochodzi instrumentu ludowego, kozła, który jest jego symbolem. Region, który obejmuje także województwo lubuskie, ma pow. 1086 km² i zamieszkuje go ok. 57 000 mieszkańców. Miasto pierwotnie było pograniczną kasztelanią znajdującą się niedaleko granicy brandenbursko-polskiej. Najstarszy przekaz pochodzi z 1231 roku.

Wspomnienia Wielkopolski to jest województw poznańskiego, kaliskiego i gnieźnieńskiego przez Edwarda Hr. Raczyńskiego z 1842 roku

Położenie tego miejsca na pograniczu Śląska i łatwość obrony jego wśród jezior i bagien, ściągnęły tu handel księstw Wielkopolskich w pierwszej połowie XIII wieku. Nieomylnym tego twierdzenia dowodem jest założona tu komora celna przez Przemysława Igo. w roku 1243 w celu ułatwienia handlu między Polską, a krajami zakonnymi krzyżackiemu podległem. Zakład ten finansowy rządowi naszemu tak się ważnym być zdawał, że w cztery lata później Zbąszyń lubo jeszcze nie miał zamku, miał przecież kasztelana, który podobno niczemu więcej niebył, jak naczelnikiem komory celnej. (…)
Abraham Zbąski wnuk, czyli prawnuk pierwszego, zamek w Zbąszyniu rozprzestrzenił. Więcej jeszcze przyczynił się do wzmocnienia jego Ciświcki, kasztelan Śremski, który kształt starożytnej twierdzy zmienił i porządną z niej urządził cytadelę podług prawideł nowego budownictwa wojskowego. Dokładne tej warowni proporcye, obszerne kazamaty świadczą znajomości Ciświckiego w tej mierze. Bibliografia Polska prócz tego szczyci się wybornym o artylerii dziełem, które on na Polski język przełożyć i drukować kazał. Zakładając twierdzę w Zbąszyniu Ciświcki miał na celu przysłużyć się ojczyźnie, tudzież rodzinę swoją i współobywateli w przypadku nagłej potrzeby od nieprzyjaciela zabezpieczyć. (…)
Wymieniliśmy historyczne pamiątki Zbąszynia, wspomiemy teraz o podaniu gminnem, które się w tem mieści od wielu lat dochowało. Stosownie do tegoż podania, jeden z właścicieli tego zamku, rozwiązłe w młodości prowadziwszy życie, przepędził na pokucie i rozmyślaniu późniejsze swoje lata. Obracał starzec znaczne swoje dochody na miłosne uczynki, a powiernikiem jego w rozdawaniu jałmużu, był doświadczony długoletni sługa. Obaj częstokroć do podziemnego schodzili skarbca, gdzie po kilka godzin sam na sam przebywali. Skromny sposób życia właścicieli Zbąszynia niepodobał się synowi jego. Młodzieniec ten zepsutych obyczajów, obłudą nazywał postępowanie ojca, słudze zaś zemstą swoją w przyszłości zagrażał. Wtem nagła i gwałtowna niemoc najprzód mowę, a wkrótce potem i życie starcowi odjęła, a gdy zwłoki jego do grobu zniesione zostały, wezwał nowy dziedzic starego sługę i do skarbca zaprowadzić kazał. Czy tu składał mój ojciec dochody swoje? Rzekł widząc wielką skrzynię w żelazo okutą, którą skwapliwie otworzył, lecz w której księgi pobożne tylko i włosiennicę spostrzegł. Gdzie są skarby mego ojca? Rzekł dziko młodzieniec, a gdy tych nieznajduje, gdzie są kwity z roztrwonionych dochodów? Rozdawał pan mój dochody swoje między nieszczęśliwych, kwitów od nich nie żądał, odrzekł sługa. Ty je więc przystaw niecnoto. Nie wyjdziesz ztąd, dopóki ich mieć niebędę; to powiedziawszy nowy pan zatrzasnął za sobą żelazne podwoje i starego sługę samego w piwnicy zostawił. Dzikie śmiechy towarzyszów rozpusty młodzieńca, rozlegały się po zamku. Dwa dni przepędził w więzieniu nieszczęśliwy sługa bez pokarmu i napoju, cały ten czas swawolna rzesza na rozpuście strawiła. Trzeciego dnia na wieczerzy, jeden z przytomnych mocno podchmielony, z urąganiem zpełnił zdrowie więźnia, mówiąc: niech go pasie stary, niech go uwolni, jeżeli potrafi. W tejże chwili otworzyły się nagle ciężkie okowane drzwi, prowadzące do podziemnego skarbca. Wchodzi umarły ojciec w śnieżną przybrany suknią i wiernego sługę za rękę prowadzi, tak jest, rzeknie, nakarmiłem go, wywiodłem go z więzienia, teraz niewinność jego zaświadczam. Zniknął w tej chwili, syn jakby piorunem dotknięty upadł bez zmysłów. Następne sprawowanie jego dowiodło, że napomnienie ojca pożądany przyniosło skutek.

Pozostałości twierdzy

Początki Zbąszynia sięgają czasów piastowskich. W zakolu Obry istniał wówczas gród kasztelański z komorą celną i osadą targową. Abraham Zbąski w latach 1560-1577 wybudował zamek w nowym miejscu, nad brzegiem Jeziora Zbąszyńskiego. Jego wnuk, kasztelan śremski Abraham Ciświcki, w latach 1613-1627 przekształcił warownię w założenie typu palazzo in fortezza. Od strony lądu znajdowały się wały ziemne w tzw. układzie staroholenderskim, których obronę wzmacniała dodatkowo fosa, wewnątrz zaś umieszczono rezydencję właściciela, ogród w stylu włoskim i obiekty gospodarcze. Przedsięwzięcie nie zostało nigdy ukończone, gdyż na przełomie XVII i XVIII stulecia posiadłość zaczęła obracać się w ruinę.
Fortecę zniszczyli Szwedzi podczas „potopu”, ale pozostałości nadal użytkowano. Ostatecznie opuszczony zamek rozebrały władze pruskie na początku XX wieku. W parku zachowały się piękne szpalery grabowe i aleja daglezjowa, a na wałach wyrosły okazałe dęby. Dziś resztki twierdzy z wieżą bramną są atrakcją turystyczną, jako niezwykłe rzadki zabytek budownictwa obronnego.

Kościół

Późnobarokowy kościół parafialny Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej zbudowany został w latach 1779–1796 według projektu Karola Marcina Frantza. Budowę finansował Stefan Garczyński, dziedzic zbąszyński. Świątynia powstawała ponad 20 lat, a utrudniały ją zamieszki wewnętrzne i zawieruchy wojenne. W latach 1830 i 1845 Zbąszyń nawiedziły wielkie pożary, spłonął wówczas rynek i ulice wiodące do Obry. W 1850 roku spalił się także kościół. Po tej katastrofie przystąpiono do dzieła odbudowy.

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rozmiar tekstu
Kontrast